• Jednym z następstw, związanych z publikacją Orientalizmu Edwarda W. Saida, było zainicjowanie badań Martina Bernala nad historią starożytnej Grecji i jej późniejszymi reprezentacjami w historiografii, literaturze i filozofii. Nie byłoby w tym fakcie zapewne nic dziwnego, gdyby nie to, że ten Brytyjczyk urodzony w 1937 roku w Londynie, wywodzący się z rodziny lewicującej inteligencji, wnuk Sir Alana Gardinera, a od lat 70. związany z Cornell University jako historyk współczesnych Chin, nigdy wcześniej nie zajmował się starożytnością i nie miał żadnego przygotowania w tej dyscyplinie . Tymczasem w 1987 roku opublikował książkę, która swym rozgłosem przerosła wszystkie inne dwudziestowieczne publikacje starożytnicze, Black Athena. The Afroasiatic Roots of Classical Civilization, a dokładniej rzecz ujmując jej tom pierwszy: The fabrication of Ancient Greece 1787-1987. Koncepcja Bernala wpisała się bezpośrednio w walkę z eurocentryczną historiografią, zafałszowującą obraz dziejów Europy, a zwłaszcza jej greckich początków. Oto bowiem, jak twierdził Bernal, można wyróżnić dwa zasadnicze modele starożytnej historii, antyczny i aryjski. Rekonstruując w syntetycznym ujęciu koncepcję Bernala, wypada zauważyć, że jego wizja starożytnej Grecji, której osiągnięcia stały się fundamentem europejskiej kultury i ustrojowych podstaw świata euroatlantyckiego, powstała w związku z osiedleńczą, kulturową i polityczną rolą ludu egipskiego i ludu fenickiego. Skandal, związany z publikacją Bernala, byłby z pewnością mniejszy, gdyby nie dokonał on jednak pełnego utożsamienia starożytnych ludów afroazjatyckich z ludami zamieszkującymi w czasach antycznych terytoria znajdujące się na południe od Egiptu. Afroazjatyckie korzenie Europy były bowiem w jego mniemaniu czarne, podobnie jak czarna miała być skóra tak fundamentalnych dla historii postaci, jak Sokrates i Kleopatra.